There are no translations available.
Przedzieramy się, stąpając po grząskim gruncie, przez splecione ze sobą gałęzie niskich drzew. W tle rysują nam się ruiny pałacyku, który w latach powojennych uległ płomieniom pożaru.
Pozostałości wydają się solidne, dlatego pozwalamy sobie na wykorzystanie ich, jako otoczki naszej jesiennej sesji. Po kilku zdjęciach przenosimy się do oddalonych o kilkanaście kilometrów Targanic, aby zakończyć sesję w rodzinnej atmosferze u dziadków Gabrieli i Artura. Serdeczne podziękowania dla Was za miło i konstruktywnie spędzony czas.
Top
Wszelkie prawa zastrzeżone. Powielanie, kopiowanie zdjęć oraz zawartości strony bez zgody właściciela zabronione.